Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śmieszne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śmieszne. Pokaż wszystkie posty

20 kwietnia 2016

Mocna kawa wcale nie jest taka zła

"Mocna kawa wcale nie jest taka zła" - zabawna etiuda filmowa na temat kawy i sensu mówienia kobiecie, że robi coś źle ...krótki rys życia Polaków i relacji ojca z synem
Zapewne widzieliście filmik w którym dwóch facetów rozprawia na temat mocnej kawy i sensu mówienia kobiecie, że robi coś nie tak jak trzeba. Ale czy zastanowiliście się skąd ten filmik się wziął? Otóż to. Okazuje się bowiem, że jest to fragment filmu pod tytułem „Mocna kawa wcale nie jest taka zła” który powstał z inicjatywy Alka Pietrzaka (reżyser, student Warszawskiej Szkoły Filmowej), oraz Macieja Ślesickiego (producent, Kanclerz WSF). Premiera tej etiudy filmowej odbyła się 21 maja 2014 roku w kinie Wisła w Warszawie. 
Jeśli kogoś to zainteresuje, to na stronie Warszawskiej Szkoły Filmowej można znaleźć galerię zdjęć z tego wydarzenia.
Wspomniani wcześniej bohaterowie tego filmu to: Jacek (Marian Dziędziel) i Łukasz (Wojciech Mecwaldowski) oraz Wanda (Dorota Pomykała). Ojciec Jacek i syn Łukasz widzą się po raz pierwszy od kilkunastu lat, ale obaj są zbyt uparci, aby się pogodzić i powiedzieć co czują. Na ich szczęście Jacek od kilku lat żyje z Wandą, która jak to większość polskich kobiet potrafi w odpowiednim momencie przejąć pierwsze skrzypce i powiedzieć na głos to czego oni nie potrafią. ...brzmi banalnie, ale zapewniam, że ta etiuda filmowa jest zrobiona na tyle wyśmienicie, że z pewnością każdemu się spodoba. Tym bardziej nie ma się czemu dziwić, że w 2014 roku film ten zdobył 4 nagrody:
- Łagów (Lubuskie Lato Filmowe - Konkurs Krótkich Filmów Fabularnych) - Złote Grono
- Nowa Sól (Solanin Film Festiwal) - Grand Prix
- Kazimierz Dolny (Festiwal Filmu i Sztuki "Dwa Brzegi")-Nagroda Główna w Niezależnym Konkursie Filmów Krótkometrażowych
- Los Angeles (Festiwal Filmów Polskich)-Nagroda "Bridging The Borders Award"


Trailer filmu „Mocna kawa wcale nie jest taka zła” 

Uśmiech pomaga w życiu

Uśmiech pomaga w życiu - zabawne filmiki na poprawę humoru.
Jakiś czas temu natknąłem się na bardzo wesoły filmik, który chcę zaprezentować, ale wcześniej napiszę kilka słów. Pisałem już wcześniej o tym, że my Polacy jesteśmy mało wesołym narodem i w sumie trudno jest się temu dziwić. Zasadniczo w wiadomościach (nawet w serwisach internetowych) wesołych, lub mówiąc inaczej dobrych wiadomości jest stosunkowo niewiele.  Nawet jeśli się już jakiś taki news przytrafi to najczęściej jest podawany w skróconej postaci, a i bywa, że dziennikarze starają się znaleźć coś ponurego w takiej informacji. Troszkę szkoda, bo przecież życie z uśmiechem przynosi wiele dobrego. Oto przykład w filmiku o którym napisałem na początku:


Jeśli ktoś potrzebuje tłumaczenia to tutaj można znaleźć ten sam filmik z tłumaczeniem. Co prawda w gorszej jakości i w tłumaczeniu również można doszukać się pewnego rodzaju potknięć, ale jest wystarczająco dobre, aby zrozumieć znaczenie filmu. Tłumaczenie wykonał Kamil Gancarz, któremu należą się za to brawa i podziękowania.

…zatem uśmiechnij się :)


17 lutego 2016

W Polsce buduje się długo ...bardzo długo.

W Polsce buduje się długo ...bardzo długo. (na zdjęciu krakowski Szkieletor)
Ostatnio zwrócił moją uwagę artykuł jaki znalazłem w serwisie Onet.pl pod tytułem: „Kompromitacja Polski. Budowa która trwa dłużej niż III RP.” (autor – Bartek Dajnowski). Autor opisuje w nim trwającą już ponad 30 lat budowę zbiornika w Świnnej Porębie, która to już nawet w Wikipedii ma swoją pozycję i jest w niej zapisane, że powinna zakończyć się do 2015 roku. Jak wiemy, mamy już 2016 rok i ...końca tej inwestycji nadal nie widać.
Postanowiłem zatem troszkę poszperać na temat czasu budowania i jak się okazuje to nawet Piramidę Cheopsa zbudowano szybciej, bo zajęło to Egipcjanom 20 lat. Pominę tu porównania kwestii technicznych związanych z różnicami poziomów w obu tych budowlach którym jak się obawiam polscy budowniczowie nie dorównali. Choć trzeba pamiętać, że oczywiście obie budowle, choć monumentalne to jednak znacznie się różnią.Jednak podczas przeglądania informacji na temat najdłużej trwających inwestycji budowlanych w Polsce zaskoczył mnie fakt, że powyższy przykład wcale nie jest rekordzistą, choć zapewne ma swoje miejsce w tej niechlubnej czołówce.
Otóż jak zapewne większość Warszawiaków doskonale wie, to jedną z najdłuższych inwestycji w Polsce jest – budowa Metra w Warszawie, którego to plany powstały w 1925 roku, a pierwsze badania geologiczne związane z tą inwestycją miały miejsce już w 1927 ...itd po miesiącach, latach, dziesięcioleciach już w 1995 oddano do użytku pierwszą z dwóch zakładanych początkowo linii metra. Drugą oddano już zaledwie 20 lat później w 2015 roku. Nie wiem jak inni do tego podchodzą, ale dla mnie fakt, że wybudowanie dwóch linii metra w naszej stolicy zajęło prawie sto lat jest przerażające!!! O czym przecież świadczy? Czyżby nie dało się tego zrobić w krótszym czasie? Sprawdziłem i jak się okazuje można było wybudować je znacznie szybciej i wcale nie chcę tu podawać za porównanie budowy metra w Dubaju, która zajęła niecałe 4 lata. Dlaczego zatem inwestycje budowlane w Polsce ciągną się przez dziesięciolecia?
Metro w Warszawie vs Metro w Dubaju - Najdłużej budowane inwestycje w Polsce
Pytam o to, bo te dwa przykłady jak już wcześniej napisałem nie są wyjątkami. Wystarczy zerknąć na krótką galerię zdjęć z przykładami takich „wiekowych budowli” w naszym kraju, jaką kilka lat temu zaprezentowała Gazeta Wyborcza - „Najdłużej trwające inwestycje w Polsce. Budują 40 lat, a końca nie widać!” Zresztą jestem pewien, że każdy kto to czyta mógłby podać przykład takiej „niekończącej się budowli” z własnej okolicy, prawda?
Doskonałym przykładem takiej niekończącej się budowy jest „Szkieletor” z Krakowa, budynek, który miał stać się Krakowską siedzibą NOT (Naczelnej Organizacji Technicznej) ...do dziś nie został ukończony, i co ciekawe posiada nawet swój opis na Wikipedii. Trudno się nie zgodzić, że to już jest swego rodzaju „osiągnięciem”. Wątpię jednak, aby można było być z tego dumnym. Choć, są już informacje, że ów „Szkieletor” pod koniec 2017 roku zamieni się w pełnowartościowy budynek i zostanie oddany do użytkowania.
Przyznam, że im dalej szperałem tym bardziej ta sprawa wydaje się być interesującą, bo przecież na całym świecie polscy specjaliści i inżynierowie budowlani, ba nawet architekci, są cenionymi pracownikami właśnie dlatego, że potrafią zbudować coś szybciej i lepiej niż inni. Zresztą wystarczy spojrzeć na nasze własne podwórko. Przecież dlaczego na ten przykład centra handlowe stawiane są w kilka miesięcy, ale już budowa szpitala zajmuje kilkadziesiąt lat? Co jest powodem, że inwestycje budowlane ministerstw naszego kraju mogą być porównywane do budowania katedry Sagrada Familia w Barcelonie? Nie chcę tu siać jakichś spiskowych teorii, ani oskarżać kogoś personalnie, ale przecież Koloseum w starożytnym Rzymie postawiono w 10 lat, a w Polsce są budynki, które buduje się znacznie dłużej, jak chociażby Teatr Wielki Opery i Baletu w Katowicach... który nadal pozostaje w sferze planów i uznawany jest za najdłużej budowany teatr muzyczny w Polsce.
Centrum Kliniczno-Dydaktyczne w Łodzi vs Sagrada Familia w Barcelonie - Najdłużej budowane inwestycje w Polsce
Ja oczywiście rozumiem, że powody mogą być najróżniejsze, że przyczyną mogą być problemy finansowe, albo techniczne ...ale na serio? Rzymianie setki lat temu budowali szybciej, ...ba jak wspomniałem, Egipcjanie tysiące lat temu budowali bardziej okazałe budowle i też dużo szybciej. Nic dziwnego, że podczas ostatniej kampanii wyborczej PO, tak łatwo obaliło hasło „Polska w ruinie”, bo przecież jest cały czas w budowie, wręcz ...niekończącej się budowie. Przypomnę, że przez ostatnie „iks” lat rządów PO – PSL było mnóstwo debat na tematy, jak je nazwę „z dupą związane” (aborcja, in-vitro, związki partnerskie) i co najgorsze w większości z nich nasi politycy nie doszli do żadnego konsensusu i nadal jesteśmy postrzegani za państwo pełne zabobonów i nietolerancji. To wcale nie jest śmieszne, wystarczy spojrzeć na fakty. Przecież politycy, którzy brali udział w dyskusjach o aborcji w zdecydowanej większości należą do pokolenia które to właśnie z tych zabiegów korzystało najchętniej. Za czasów ich młodości „skrobanki” były legalne i wręcz masowo wykonywane w państwowych szpitalach (za czasów ówczesnego PRL-u). Zaznaczę, że to tylko jeden przykład zakłamania posłów i senatorów biorących udział w tych dyskusjach, które zmarnowały ich czas i tym samym nasze pieniądze.
Zbiornik w Świnnej Porębie vs Piramida Cheopsa - Najdłużej budowane inwestycje w Polsce
Zastanawiające jest w takim razie jedno – kiedy ktoś pójdzie po rozum do głowy i zacznie wyciągać konsekwencje względem tych nieudolnych osób, które przyczyniają się do tego, że nasz kraj ma obecnie bardziej zacofane prawo, niż miało to miejsce jeszcze 30 lat temu, że skarb państwa traci na inwestycjach trwających dziesięciolecia, że zamiast przeznaczać środki budżetu państwa na konieczne i niezbędne inwestycje wydaje się je na, np. zakup nowych limuzyn dla rządu, gdzie o ile mnie pamięć nie myli to zaledwie w ubiegłym roku Rząd kupował 100 samochodów... Dlaczego w sejmie posłowie dyskutują bezproduktywnie (bo jak inaczej to nazwać, skoro nic takie dysputy nie zmieniają?) na najróżniejsze tematy, ale pomijają te istotne dla naszej gospodarki? Dlaczego inwestorzy zagraniczni, są lepiej traktowani od polskich przedsiębiorców? Dlaczego nikt nic z tym nie robi? Czy tylko mi nasuwa się myśl, że to wręcz jawne działania na niekorzyść Polski i Polaków?
Zresztą każdy dobrze wie, że wymieniać przykłady można by jeszcze bardzo długo. Mógłbym zadać jeszcze setki podobnych pytań, ale to przecież nie chodzi o wyliczanki, ile o to, aby w końcu ludzie podejmujący się funkcji społecznych i zajmujący poważne stanowiska w Rządzie zaczęli brać odpowiedzialność za podejmowane decyzje. Aby zaczęli być z nich rozliczani i ponosili konsekwencje swoich błędów, bo może dzięki temu zaczną myśleć i działać na korzyść Polskiej gospodarki, a nie przeciwnie. Nie widzę innego rozwiązania obecnego stanu w naszym kraju, ale jeśli ktoś ma inny (może lepszy) pomysł to zachęcam do podawania przykładów w komentarzach.

23 grudnia 2015

Zabawne reklamy świąteczne

Ostatnio furorę robi polska reklama firmy Allegro z dziadkiem uczącym się angielskiego pod tytułem "Czego szukasz w Święta?". Zapewne wszyscy już ją widzieli, ale na wszelki wypadek podaję link. Choć faktycznie jest ona poruszająca i ba oczywiście do świątecznych się zalicza. To jednak do zabawnych już nie, a przecież wiele ze świątecznych reklam jest zabawna, czy nawet bardzo śmieszna. Oczywiście trzeba brać swego rodzaju poprawkę na to, co kto uznaje za zabawne, czy też śmieszne. Poniżej przykłady takich "zabawnych" i śmiesznych świątecznych reklam, czy filmików.





Świąteczne polowanie

Katar i ubieranie choinki

Jak to kotek uratował rodzinę

Mama jest Świętym Mikołajem

Dzwonki Świąteczne

Na zakończenie dodam jeszcze dwie składanki reklam świątecznych:
Pierwsza to 10 najlepszych reklam świątecznych (w składance zawarte są trzy z powyższych filmików)



I skoro już mowa była o wzruszającej reklamie to może jeszcze jako ostatnią propozycję do obejrzenia dodam serię 15 najbardziej wzruszających reklam świątecznych:



4 czerwca 2010

Poczuj szczęście i radość - efekt gwarantowany

Jest wiele tematów o których można rozmawiać godzinami. Wystarczy rozpocząć rozmowę na temat szczęścia i będzie się ciągnęła baaardzo długo. Wystarczy kogoś (nawet kogoś bardzo nam bliskiego) zapytać czym jest dla niego szczęście, albo też co sprawi, że poczuje się szczęśliwy i rozmowa się będzie toczyć miło i długo. To taki miły temat, a tak niewiele się o tym rozmawia. Szczęście jest takim odczuciem które dla każdego z nas jest inne i co innego jest "tym naszym szczęściem" pomimo faktu, że każdy z nas ma taki sam pogląd w tej kwestii, czyli dobrze jak jest go dużo i to tą właśnie konkluzją kończy się rozmowa na ten temat.
Bywają ludzie którzy muszą się uczyć bycia szczęśliwym (np my Polacy mamy z tym kłopocik), innych trzeba uczyć dostrzegać szczęście (nawet takie przelotne) i są też i tacy których gryzie w oczy szczęście innych (tacy akurat mnie denerwują). Tak czy inaczej ...ja tam chcę by mnie szczęście złapało i trzymało powtarzając, że jest moje i jak już tak się stanie to wszystko czego się dotknę będzie szczęśliwie się kończyło i jak mnie chwyci to uniesiemy się z tym moim szczęściem wyyyyysoko tak, że ho ho:) 
...eh obyśmy wszyscy byli ludźmi szczęśliwymi i oby doświadczało nas szczęście ale nie tak przelotnie i sprowokowane, jak tu:


Dlaczego o tym piszę? Mógłbym napisać o tym, że moim zdaniem my Polacy nie jesteśmy szczęśliwi (choć moim zdaniem jesteśmy szczęściarzami), mógłbym napisać o tym jak to dobrze jest czuć się szczęśliwym, albo też o tym jak łatwiej jest dojść do celu jeśli postrzega się jako swoje szczęście, lub rozpisywać się o tym co to dla mnie jest szczęściem... Jednak chcę żebyście po przeczytaniu (albo w trakcie np teraz:]) pomyśleli o tym co jest waszym szczęściem, czy już je macie, czy dążycie do niego?
Jakby ktoś miał kłopot z określeniem jak się czuje szczęśliwy proszę zrobić jak na filmie powyżej, potrzymać ową klamerkę około dziesięciu do trzydziestu sekund (lub pięciu minut dla opornych;]) i później ją zdjąć. Efekt gwarantowany.

20 kwietnia 2010

Czasem trudno jest pocieszać

Przypomniało mi się, jak przed wylotem z ojczyzny rozmawiałem z sąsiadką. Starszą panią, która pamięta drugą wojnę światową. Czasem spotykając tę panią na schodach, pomagałem jej wnieść zakupy i korzystając z okazji trochę z nią gawędziłem. Kiedy jej powiedziałem, że wybieram się do Kanady odparła: "To jak możesz to tam zostań, bo was młodych nic dobrego tu w Polsce nie czeka." To było bardzo przykre i smutne usłyszeć takie słowa zwłaszcza od takiej osoby. Nawet nie wiedziałem co jej odpowiedzieć. 
...zatkało mnie.
Wiem jednak, że Polska pełna jest zgoła innych starszych ludzi. Biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia oczami wyobraźni już widzę taka oto scenkę: 

"Mała wioska w kraju nad Wisłą. Jedna babulinka stoi oparta o płot i mówi do drugiej babulinki też opartej o płot tyle, że z drugiej strony.
- Oj kochana, kochana co za czasy. Przez ten pył z tego wulkana to mie się kury nie niesa.
- No rację masz, jakoś od czasu tej katastrofy co to w niej prezydent zginał to jakoś tak w ogóle szaro i smutniej, u nas też sie wczoraj nie niesły. To na pewno musi być dlatego.
- I co ja tera zrobie. Na rosół to ich za dużo, może sprzedać
- E tam od razu sprzedać. Mój stary wie jak temu zaradzić. Mówili w telewizyji kiedy, że to taka plaga jest współczesności, że depresjona, czy depresyja się to nazywa i on jakiś sposób wykoncypował, ale mi powiedzieć nie chce co to za lekarstwo.
- Sąsiad ! - wydziera się ta pierwsza - Sąsiad choć no tutaj!
- Czego? - usłyszały głos z kurnika
- Co ty tam kombinujesz w tym kurniku? Co Ty kury poszedł zabawiać?
Z kurnika wyskoczył mężczyzna i biegnie do płotu, przy którym stała już jego żona i jej sąsiadka.
- Coś ty sąsiad? Szaleju sie najadł, czy co? - wesoło woła pierwsza babulinka do biegnącego mężczyzny. Jednak kiedy zobaczyła złość na jego twarzy i wypieki na policzkach zamilkła wystraszona. Mężczyzna dobiegłszy do płotu spojrzał najpierw na sąsiadkę, później na żonę i wrócił wzrokiem do sąsiadki. Zmrużył oczy i wycedził.
- Nawet jeśli to nic wam do tego, że tam pocieszam nasze nioski. Już nawet one spokoju nie mają od tego zrzędzenia wszem i wobec, wszendzie tylko katastrofy, wybuchy, wojny, tragedie. To i sie zestresowały biedulki. A to, że je pocieszam to moja sprawa. Nic wam do tego, że im kawały opowiadam. A ty stara - odwrócił się w stronę żony - musiała podglądać co, musiała? No i wygadać też musiała, co?"

Mam nadzieję, że nastawi to odpowiedni humor na dzisiaj. 

28 lutego 2010

Walczymy o pokój, ...czyli plaga hipokryzji

“- Mamy pokój.
- Gdzie, na Księżycu? U was wylatują w powietrze największe budynki świata, a u nas codziennie giną od kul dziesiątki ludzi, to jest pokój? Bałkany dopiero co płonęły, Kaukaz dopiero co płonął, Bliski wschód ciągle się pali, wasze armie toczą dwie wojny daleko od domu, zaś Afryka to permanentny holocaust, dlatego nie mów mi o triumfie pokoju, nie chcę tego słuchać, Jankesie...”
“4” Waldemar Łysiak
Czytam właśnie książkę z której pochodzi powyższy fragment (cytat z rozmowy miedzy przeorem klasztoru Kapucynów w Meksyku, a pułkownikiem tajnych amerykańskich służb wywiadowczych) . Jest to książka jednego z moich ulubionych autorów. Pozornie historyjka banalna i głupiutka, jednak autor okrasił ją wieloma bulwersującymi teoriami na których to potwierdzenie przytacza dowody. Zgadzam się z tym, że żyjemy w bardzo ciekawych czasach w których czasem trudno jest powiedzieć co jest co. Kiedyś wszystko było jasne i klarowne, a dziś chwilami człowiek zaczyna wątpić czy białe to nadal białe. Kiedyś wojna to była wojna, pokój to był pokój. Dziś służby pokojowe, czyli niby takie co szerzą pokój na świecie są uzbrojone po zęby. Kiedyś można było oglądać zapisy z kronik filmowych jak to rodziny oficerów niemieckich jeździły z wycieczkami na tereny objęte wojną lub okupacją (podobnie robili Rosjanie), żeby zobaczyć jak to szerzone są ich racje. Dziś nie ma już kronik filmowych, ale równie ciekawe rzeczy można zobaczyć na youtube. Poniżej prezentuję przykład z wycieczki na obszar objęty wojną.



Pięknie prawda? Jesteśmy coraz to i bardziej cywilizowani i prawa tak słuszne wprowadzamy w życie. Mamy wolność słowa, ale generalnie wolność pod kontrolą państwową. Walczymy o pokój na świecie... Właśnie “Walczymy o pokój” już to zdanie jest samo w sobie zaprzeczeniem i prosi wręcz o to by przytoczyć je w tej kwestii. Zmartwić niestety muszę czytelników, bo takich zaprzeczeń w otaczającym nas świecie mamy znacznie więcej. Przykłady chwilami wręcz rzucają się w oczy i im głośniej jest o jakiejś sprawie to można być pewnym, że ...coś tu śmierdzi. Zaprezentuję dwa z “przekręconych faktów”.
Świat ogarnięty jest kryzysem (niby maleje – sic!), ale kto najwięcej zarobił na owym kryzysie? Banki, wiele z nich pomnożyło swój kapitał kilkukrotnie(!!!). Swego czasu czytałem o tym w artykule w jednym z najbardziej znanych serwisów internetowych pięknie napisanym z przykładami, liczbami, ale też i równie szybko zastąpionym głupią notką. Zresztą o czym ja tu opowiadam zaraz się odezwie jeden z drugim ekonomista i zarzuci mi brak wiedzy i nierzetelność, bo przecież artykułu takowego już nie ma.
Drugim z ciekawych przykładów jest zakaz sprzedaży narkotyków, który to swoją drogą jak najbardziej popieram. Tym bardziej wścieka mnie ogólna hipokryzja w tej kwestii. Narkotyki są be i fe i świństwo to okropne. Wszem i wobec staramy się chronić dzieci przed narkotykami. Jednak jako znieczulenie narkotyki są uznane za słuszne i wskazane wręcz. Dzieci często są znieczulane nawet u dentysty właśnie narkotykami (!!!). Ergo narkotyki są zakazane, ale dentysta może je podać nawet dziecku. Oto przykład takiego dziecka po wizycie u dentysty.



...no dobrze chociaż, że słońce świeci jasno, bo jak ono zacznie świecąc dawać czarne światło to już wtedy będziemy mieli większy kłopot, żeby temu zaprzeczyć, albo to jakoś przekręcić.